Listy Dziewczyny z Pomarańczami
Witajcie po dłuższej przerwie. Wybaczcie moją nieobecność, obiecuję, że dołożę wszelkich starań, aby wpisy na tym blogu ukazywały się odtąd nie rzadziej niż raz na dwa tygodnie. Wiem, że nie każdy z Was zagląda do mediów społecznościowych, które wszak rządzą się swoimi prawami. Dużo ostatnio myślałam o tym, w jakim kierunku chcę dalej podążać, co tworzyć i kim tak naprawdę jestem. Wierzę, że światło Ducha Świętego wyprosił mi Ksiądz Prymas. Już wiem, co dalej i krótko Wam opowiem o mojej wizji.
Prowadzę profil na Instagramie już od pięciu lat. Przez ten czas zmieniły się media społecznościowe i we mnie zaszły różne zmiany. Ostatnie tygodnie były dla mnie czasem bardzo intensywnych przemyśleń, modlitwy i - jak to się mówi - "rozeznawania". Oczywiście będę nadal prowadzić moje profile, bo są moim okienkiem, przez które mogę pomachać do osób, z którymi na żywo nigdy nie miałabym okazji się spotkać. Zrozumiałam jednak, że potrzebuję wprowadzić pewne własne ramy, które pozwolą mi utrzymać w ryzach ten wirtualny świat.
Pomyślałam, w jakim miejscu chciałabym zobaczyć samą siebie za kolejne kilka lat, z czym pragnęłabym być kojarzona. Zrozumiałam, że zależy mi bardziej na stworzeniu przestrzeni wokół książek, wiary, piór, starych listów i pięknej codzienności. Moim marzeniem jest kreowanie miejsca, które przypominałoby bardziej kameralny salon literacki niż konto influencera książkowego. Dlatego zależy mi na tym, by pokazywać treści jak najbardziej zbieżne z moim gustem czytelniczym, raczej opowiadać o książkach niż je recenzować, tkać historie, a nie reklamować. Jeśli ktoś zajrzy do mnie po raz pierwszy niech zobaczy prawdziwą Dziewczynę z Pomarańczami, która wokół ukochanych książek i pisania ręcznego stworzyła swój świat. Dlatego będę dzielić się bardziej moimi zachwytami, wspomnieniami, obserwacjami, małymi historiami, które jednak nie będą przekraczać granicy mojej prywatności, jakiej staram się strzec.
Chciałabym do tego mojego małego świata zaprosić właśnie Ciebie - abyś wszedł i został na dłużej. Rozmyślał ze mną nad refleksyjnymi słowami, uśmiechnął się nad czymś zabawnym, wypił kawę z bolesławieckiej filiżanki, zajrzał, jak prowadzę codzienne zapiski, zachwycił się tym, co czytam i czym ja na co dzień się zachwycam.
Myślę, że nie chcesz ode mnie kolejnej recenzji - pragniesz poranka, popołudnia lub wieczoru w świecie, który pachnie starym listem, dobrym słowem i cichą obecnością.
Myślę, że nie chcesz ode mnie kolejnej recenzji - pragniesz poranka, popołudnia lub wieczoru w świecie, który pachnie starym listem, dobrym słowem i cichą obecnością.
Dlatego obok istniejącego już na moich profilach cyklu "wtorek z Prymasem" wprowadziłam nową serię - Listy Dziewczyny z Pomarańczami. Wiele lat temu Ksiądz Prymas napisał List do Dziewcząt Polskich, a dziś ja, czująca się jak Jego duchowa córka, chciałabym pisać takie listy - od serca dla serca. Postaram się, aby choć część treści tych listów przenosić również tutaj, na blog.
Będę nadal dzielić się z Wami dobrą, wartościową literaturą, którą wybiorę sama z uważnością i trochę według własnego gustu. Nie wszystko musi się Wam podobać, ale wierzę, że przekonam Was choćby do części książek, jakie mnie poruszają i -ufam - jeszcze w życiu poruszą.
Pojawi się więcej moich małych opowieści, tkanych wokół lektur, wiary i codzienności. Chciałabym rozwijać te myśli, łapać je i tworzyć coś w rodzaju esejów, którymi będę częstować na blogu - raz jak mocną kawą, a czasem jak słodkim kawałkiem szarlotki. Mam wielką nadzieję, że choć odrobinę się w nich rozsmakujecie i dacie mi czasami jakąś odpowiedź zwrotną. To bardzo ważne wiedzieć, że nie mówię w próżnię i po drugiej stronie ekranu jest żywy człowiek, który czyta, rozmyśla, zgadza się, a czasem - choćby i nawet - skrytykuje.
Będę nadal dzielić się z Wami dobrą, wartościową literaturą, którą wybiorę sama z uważnością i trochę według własnego gustu. Nie wszystko musi się Wam podobać, ale wierzę, że przekonam Was choćby do części książek, jakie mnie poruszają i -ufam - jeszcze w życiu poruszą.
Pojawi się więcej moich małych opowieści, tkanych wokół lektur, wiary i codzienności. Chciałabym rozwijać te myśli, łapać je i tworzyć coś w rodzaju esejów, którymi będę częstować na blogu - raz jak mocną kawą, a czasem jak słodkim kawałkiem szarlotki. Mam wielką nadzieję, że choć odrobinę się w nich rozsmakujecie i dacie mi czasami jakąś odpowiedź zwrotną. To bardzo ważne wiedzieć, że nie mówię w próżnię i po drugiej stronie ekranu jest żywy człowiek, który czyta, rozmyśla, zgadza się, a czasem - choćby i nawet - skrytykuje.
Zapraszam Was zatem do świata Dziewczyny z Pomarańczami, który uchylam dla Was troszeczkę szerzej. Spotkajmy się w nim, a jeśli tylko zechcecie - zostańcie tu na dłużej.
Wasza Dziewczyna z Pomarańczami



Komentarze
Prześlij komentarz