Pióro w ręku św. Rity
Czasem nadzieja w naszym życiu jest jak niedosłyszalny szept, zagłuszony przez hałas codzienności, krzątaninę, chaos myśli i rutynę mijających dni. Bywa, że nie mamy już wiary w to, że cokolwiek może się zmienić, że jest dla nas jeszcze jakaś szansa, odrzucamy więc nasz krzyż, który wydaje nam się już nie do uniesienia. Właśnie w tym kryzysowym momencie najpełniej może objawić swoje działanie łaska Boża. Nie nastąpi to może spektakularnie, bo jak czytamy w Piśmie Świętym, Pan nie przybywa w wichurze, lecz w łagodnym powiewie. Tym, co odmieni nasze życie może być każdy drobiazg, dlatego tak ważne jest, abyśmy byli uważni. Bóg może posłużyć się różnymi sposobami, aby wlać otuchę w nasze serce i przypomnieć o tym, że On zawsze jest i czuwa - czasem to przypadkowy przechodzień, a innym razem przeczytana książka. Również święci cicho orędują za nami i mają w tym swoich pomocników. Jestem głęboko przekonana o tym, że św. Rita, patronka spraw trudnych i beznadziejnych postanowiła mieć tu, na ziemi, własne pióro i uczyniła nim swoją czcicielkę, Jagodę Kwiecień. Ostatni tom "Trylogii Różanej", której patronuje przede wszystkim Święta z Cascii niedawno miał swoją premierę. Najbardziej poruszający, przejmujący, ale przy tym niosący najwięcej nadziei.
Zakończenie trylogii to czas na podsumowania - będzie mi brakowało Wrzosowa. Ciepłego wiatru nad Zatoką, kawy w Różanym Zakątku, rozmów o literaturze, stukotu maszyny do szycia Wiktorii, a przede wszystkim tej atmosfery wzajemnego wsparcia i bliskości. Nikt, kto wchodzi we wrzosowskie progi nie jest niemile widzianym gościem. Tam wręcz oddycha się uważnością na potrzeby drugiego człowieka i myślę, że jest to ogromna zasługa usposobienia, jakie autorka podarowała Róży. Jej ciepło, empatia i pasja do życia są zaraźliwe i potrafią otulić najbardziej zziębnięte serce.
Jagodzie udało się coś, co jest nie lada wyczynem. Stworzyła trzy powieści, w których pojawiają się wzloty i upadki, codzienne historie, porażki i sukcesy, a jednocześnie cicho, jakby swoim rytmem toczy się płaszczyzna duchowa. To, co często odsuwamy na drugi plan, potrzeby naszych serc, głód Boga, którego wiele razy negujemy, to wszystko odzywa się w każdym z nas, czy tego chcemy czy nie. W „Trylogii Różanej” bohaterowie pozwalają ten rzeczywistości metafizycznej wyjść z cienia, nadają jej głęboki sens i udowadniają, że można żyć w XXI w. zupełnie zwyczajnie za rękę ze świętymi i z Bogiem. I to jak pięknie żyć !
———————————————————
Tekst powstał w związku z lekturą książki Jagody Kwiecień, „Daruj nadzieję”, wyd. Esprit, Kraków 2026
Książkę objęłam swoim patronatem medialnym.



Komentarze
Prześlij komentarz